Arcybiskupka w Wielkiej Brytanii, czyli jak baby weszły na ambonę

arcybiskupka w Wielkiej Brytanii, kobieta w stroju duchownym, niebieskie tło, styl 2D

Arcybiskupka w Wielkiej Brytanii, czyli jak baby weszły na ambonę

„To ja rozumiem równouprawnienie, ale jak teraz kobieta będzie błogosławić, to kto będzie robić bigos na plebanii?”
– usłyszeliśmy dziś od jednej z klientek warzywniaka, która nie mogła przeboleć wiadomości z zagranicy.

Zaczęło się niepozornie – cebula, kapusta, pomidory i temat pogodowy. Ale jak tylko ktoś rzucił: „Słyszałaś, że w Walii kobieta została arcybiskupem?”, zrobiło się jak w ulu. Bo choć Ciemnogród nie interesuje się światem zewnętrznym zbyt często, to jak się pojawi arcybiskupka w Wielkiej Brytanii, to już nie jest zwykła plotka. To wręcz temat egzystencjalny.


Cherry Vann – kobieta, która złamała schemat

Dla porządku: Cherry Vann została właśnie wybrana arcybiskupką Walii. Jest pierwszą kobietą na takim stanowisku w Wielkiej Brytanii. Do tego jest osobą otwarcie LGBTQ+, co wywołało lawinę komentarzy w mediach i – jak widać – także wśród pań przy kasie warzywniaka w Ciemnogrodzie.

U nas, w Ciemnogrodzie, ksiądz to zawsze był facet. Najlepiej z brodą, z głosem jak dzwon i poczuciem, że nawet Pismo Święte zna tylko do połowy, ale i tak nikt mu nie podskoczy. A tu nagle – kobieta z mitrą, pastorałem i tytułem arcybiskupka w Wielkiej Brytanii.


Czy to koniec świata, czy nowy początek?

Niektórzy u nas zaczęli pytać: „A jak ona będzie święcić? To to się w ogóle liczy?”
Na co Wiesio zareagował po swojemu:

„Jak ma lepsze kazania niż proboszcz z naszej parafii, to niech ją wezmą do nas. Przynajmniej nie bełkocze z kartki.”

Ale nie wszystkim to się podoba. Starsze panie czują się nieco zdezorientowane. „Przecież jak ksiądz był mężczyzną, to chociaż nie płakał na pogrzebie” – skomentowała pani Ela. W domyśle: jak kobieta zacznie prowadzić nabożeństwo, to jeszcze się rozczuli. A tego, wiadomo, Kościół nie zniesie.

Pan Heniek też się odezwał spod sklepu: „Zaraz będą msze z poradnikiem psychologicznym, kadzidło z lawendą i kolęda w formie podcastu!” – i choć nikt nie wiedział, czym jest podcast, wszyscy pokiwali głowami z niepokojem.


Arcybiskupka w Wielkiej Brytanii, a u nas dalej ławki z drzazgami

1arcybiskupka_bqbcie Arcybiskupka w Wielkiej Brytanii, czyli jak baby weszły na ambonę

Choć arcybiskupka w Wielkiej Brytanii to dla wielu przełom cywilizacyjny, u nas nadal największą rewolucją w Kościele był zakup nowego głośnika do kaplicy i wymiana jednej żarówki. Proboszcz w Ciemnogrodzie co najwyżej mówi szybciej na kazaniu, jak Legia wygrała w sobotę.

Nie ma więc mowy o tym, żeby ktoś tu mówił o zmianach. Co najwyżej Marzenka zasugerowała kiedyś, że może by kobiety mogły czytać ogłoszenia parafialne. Ale nawet to przepadło – bo ksiądz twierdził, że nie wypada. U nas Kościół to nie eksperyment – to instytucja jak studnia na środku wsi. Może i stara, może czasem cieknie, ale wiadomo, gdzie ją znaleźć i co z niej czerpać. A arcybiskupka? Może i w Walii się sprawdzi, ale w Ciemnogrodzie nawet GPS by jej nie uwierzył.


A co z Ewangelią? Przecież Jezus nie wybierał kobiet!

„Pan Jezus miał samych Apostołów – chłopów jak dęby!” – przypomniał pan Heniek w kolejce do jajek. I nie sposób się z nim nie zgodzić. Taka była Tradycja – przez wielkie „T” – przekazywana z pokolenia na pokolenie. Ksiądz to ksiądz, nie księżniczka. Arcybiskup to pasterz, nie pastereczka.

A tu nagle – arcybiskupka w Wielkiej Brytanii. Dla wielu to nie żaden „krok naprzód”, tylko wyłom w fundamencie. Bo jak się zacznie zmieniać świętości, to gdzie postawić granicę? Dziś kobieta w koloratce, jutro msza w kapciach z Ikei. Tradycja to nie moda – nie da się jej co sezon wymieniać na nowszy model.


A u nas? Raczej nieprędko…

W naszej parafii największym problemem jest to, że dzwony nie dzwonią równo. A jak ksiądz zachoruje, to msza się nie odbędzie, bo nie ma nikogo „do zastępstwa”. Więc trudno sobie wyobrazić, że ktoś by nagle powiedział: „Słuchajcie, mamy nową arcybiskupkę – i to jeszcze z Walii!”

Dla niektórych nawet słowo „arcybiskupka” brzmi dziwnie. Jakby to była jakaś postać z bajki. Wiesio zapytał wprost:

„To ona ma w ogóle ornat, czy sukienkę?”


Czy Kościół się zmienia?

Tak – i to nie tylko w Walii. Ale u nas zmienia się wolniej niż tabliczka „Nieczynne” w urzędzie gminy.
Arcybiskupka w Wielkiej Brytanii to dla wielu nie symbol postępu, lecz oznaka upadku tego, co święte i niezmienne. Bo jeśli dziś kobieta może być arcybiskupem, to co dalej? Papieżka? Msza online z emotkami? Ministrantki w trampkach?
Coraz trudniej odróżnić Kościół od kabaretu, a ołtarz od sceny. To nie reforma, to rewolucja – i to taka, która bardziej dzieli niż łączy.


Czy kobieta w ornacie to już norma?

Choć dla wielu Brytyjczyków arcybiskupka w Wielkiej Brytanii nie jest już szokiem, to dla nas – jak grom z jasnego nieba. Bo jeszcze nie tak dawno kazania głosił ksiądz z ambony, a nie pani w koloratce z mikrofonem. W Ciemnogrodzie takie rzeczy budzą nie tyle ciekawość, co niepokój. Bo jak kobieta może kierować całym regionem Kościoła, skoro przez wieki to była rola zarezerwowana dla mężczyzn – nie z uprzedzeń, tylko z porządku ustanowionego przez Tradycję?
Dla jednych to „postęp”. Dla nas – raczej duchowe pomieszanie z poplątaniem i kolejny krok w kierunku świata, w którym wszystko wolno, byle było „nowocześnie”.


Kazanie od serca?

A dla nas? Temat jak znalazł do rozmów przy kiszonej kapuście i pytanie, które zadał sam Wiesio: „Czy jak kobieta błogosławi, to Pan Bóg słucha tak samo, jak przy księdzu?”. Pytanie może nie dla teologów, ale trafia w sedno.
Bo może świat się zmienia – ale czy my musimy się zmieniać razem z nim? Czy wszystko, co nowe, musi być dobre?
Arcybiskupka w Wielkiej Brytanii to nie znak nowego początku, tylko znak czasów, w których odwraca się porządek ustalony przez wieki.
I choć niektórzy klaszczą z zachwytu, my raczej składamy ręce do modlitwy. Bo nie wszystko, co „nowoczesne”, służy zbawieniu.


A co mówi Pani Zosia?

Pani Zosia, jak przystało na lokalną specjalistkę od wszystkiego, tylko wzruszyła ramionami.

„Jakby u nas kobiety rządziły w Kościele, to by z ambony kazania były o kremach i dzieciach, a nie o zbawieniu” – podsumowała pani Zosia, krzywiąc się przy kapuście. „Niech sobie w tej Walii robią, co chcą, ale my mamy swoje wartości. I nie damy ich rozmontować.”

Na tym skończyła, bo przyszła nowa dostawa truskawek i trzeba było je sortować.


Podsumowując, bo zaraz zamykają warzywniak

Arcybiskupka w Wielkiej Brytanii stała się faktem. I choć w Ciemnogrodzie brzmi to jak ponury żart, dla innych to już codzienność. My może nie jesteśmy „na czasie”, ale za to trzymamy się zasad – i nie zamierzamy ich zmieniać tylko dlatego, że gdzieś indziej tak robią.

Dopóki u nas kazania są z Pisma, a nie z poradnika psychologicznego, a komunia to sakrament, a nie rytuał integracyjny – to jeszcze trzymamy się powierzchni. Ale trzeba mieć oczy otwarte. Bo to, co dziś jest „u nich”, jutro może zapukać i do naszych drzwi. Trzeba wiedzieć, jak odpowiedzieć.

Źródło: BBC

Zobacz także: Brigitte Macron i tajemnica metryki

Materiał ma charakter satyryczny i stanowi komentarz artystyczny. Celem publikacji jest humorystyczna interpretacja rzeczywistości, a nie jej dosłowne odzwierciedlenie.

·  🔁 Wiesio mówi jasno: nie podzielisz się, nie zbawisz Ciemnogrodu.


Miejscowy obserwator rzeczywistości, specjalista od refleksji między jednym a drugim łykiem herbaty. Niby prosty chłop, a jednak czasem trafi w sedno tak, że biskup by przyklasnął. Lubi ławki, ciszę i patrzenie, jak inni się spieszą.

Opublikuj komentarz