Dlaczego czas szybciej mija, gdy się starzejemy? Wiesio tłumaczy po ludzku

dlaczego czas szybciej mija – Wiesio patrzy na uciekające kartki kalendarza

Dlaczego czas szybciej mija, gdy się starzejemy? Wiesio tłumaczy po ludzku

🖋️ od Wieśka

Powiem wam tak: ostatnio spojrzałem w kalendarz i myślałem, że mi ktoś tygodnie ukradł. Dopiero był poniedziałek, a tu nagle znów piątek. Człowiek zaczyna się zastanawiać, dlaczego czas szybciej mija, im bardziej jesteśmy dorośli i umęczeni życiem. A ja czuję obowiązek wyjaśnić to po ludzku, bez tych mądrych, naukowych wygibasów, które tylko człowieka stresują.

Kiedy byłem gówniarzem, każdy dzień był jak przygoda. Nowa rzecz, nowe problemy, nowe lanie od matki, nowe odkrycia. Mózg młodego człowieka działa wtedy jak kamera, co nagrywa wszystko: kolory, zapachy, pierwsze razy, całą tą wielką ciekawość świata. A jak mózg ma dużo roboty, to dzień wydaje się dłuższy, bo każda pierdoła jest zapisana. No to czas płynie wolniej.

A potem dorastasz. I zaczyna się: praca, rachunki, pranie, znowu praca, noc, dzień, noc, dzień – jak na taśmie produkcyjnej. I mózg mówi: „kolego, ja już to widziałem, po co mam nagrywać jeszcze raz?”. No więc przestaje zapisywać. I nagle tydzień zlewa ci się w jedną wielką, szarą plamę.


Dlaczego to tak działa

Mózg starszego człowieka zapisuje mniej nowości. Jak nie ma nowości, nie ma wspomnień. Jak nie ma wspomnień, to dzień znika z pamięci, a jak dzień znika, to ci się wydaje, że minął w pięć minut. I tu właśnie zaczyna się odpowiedź na to, dlaczego czas szybciej mija, kiedy człowiek ma już trochę przeżyte.

Dziecko ma pierwszą jazdę na rowerze – ekscytacja. Dorosły ma trzydziestą jazdę do pracy – nuda. I właśnie dlatego młodzi mają poczucie, że ich dni są dłuższe. Mózg pracuje im jak komputer z pięćdziesięcioma otwartymi kartami, a nam już tylko jedna została – i to jeszcze z błędem.

Dzieci potrafią się zachwycić wszystkim. Pudełkiem, kałużą, kamieniem w kształcie ziemniaka. Dorosły? Dorosły nawet jak zobaczy tęczę, to najpierw patrzy, czy nie będzie padać, bo przecież pranie wisi i szkoda, żeby zmokło.

I to właśnie ta różnica. Dzieci chłoną świat jak gąbka, a dorosłym ta gąbka już dawno wyschła i trzeba ją moczyć kawą. Młody człowiek patrzy i widzi coś nowego. Dorosły patrzy i widzi problem — kolejny, do kolekcji.

Mózg zapisuje ekscytację, a nie rutynę. Dlatego dzień dziecka jest pełen kolorów, a dzień dorosłego wygląda jak szara kartka, którą ktoś przeciągnął przez ksero. Jak nic nie jest „wow”, to wszystko jest „meh” — i czas przelatuje jak nic. I to jest kolejny powód, dlaczego czas szybciej mija, kiedy dorosłość wchodzi na pełnej.

No bo powiedz sama: pamiętasz dokładnie, co robiłaś we wtorek trzy tygodnie temu? A pamiętasz pierwszy dzień szkoły? No właśnie. Mózg zapisuje to, co wyjątkowe. Im mniej wyjątkowych chwil, tym szybciej znikają nam całe dni — i tym bardziej rozumiemy dlaczego czas szybciej mija, nawet jeśli tego nie chcemy.


Co jeszcze przyspiesza ten przeklęty czas

Rutyna. Największy złodziej dorosłości. Jak dzień podobny do dnia, to mózg przestaje nagrywać. Robisz kawę? Zna. Jedziesz tą samą drogą? Zna. Przeklinasz pod nosem? Też zna. I zamiast pięciu różnych dni, masz jeden powtarzający się pięć razy. I tutaj też zaczyna się odpowiedź na to, dlaczego czas szybciej mija, kiedy człowiek wpadnie w tę samą codzienną kolejkę górską bez zakrętów.

Do tego dochodzi dopamina – taki chemiczny kopniak, który daje nam poczucie „wow”. A w dorosłości dopaminy jest mniej, bo człowiek ma więcej stresu niż zachwytów. Jak nie ma zachwytów, to mózg nic nie zapisuje. Jak nic nie zapisuje, czas płynie jak torpeda — i znowu widzimy, dlaczego czas szybciej mija, kiedy życie jest przewidywalne aż do bólu.

I tu jest pies pogrzebany. Dzieci cieszą się, że mogą nacisnąć guzik w windzie, a dorosły się cieszy, że winda w ogóle działa. Dla dziecka wszystko jest przeżyciem. Dla dorosłego wszystko jest obowiązkiem. I właśnie to zabija odczucie czasu – życie zmienia się w listę zadań do odhaczenia, a wtedy nawet nie zauważasz, dlaczego czas szybciej mija, dopóki tydzień nie minie w jeden wieczór.

Rutyna jest jak autopilot w samochodzie. Jedziesz, ale tak naprawdę nie pamiętasz drogi. Zdarzyło ci się dojechać do pracy i nie kojarzyć, jak pokonałaś pół trasy? No właśnie. To znak, że mózg wyłączył nagrywanie. A jak nie nagrywa, to później trudno odróżnić wtorek od czwartku — i znowu masz odpowiedź, dlaczego czas szybciej mija, zanim człowiek zdąży mrugnąć.

Dodatkowo rutyna daje fałszywą stabilność. Człowiek myśli: „fajnie, wszystko po kolei, wszystko znam”. A mózg w tle mówi: „super, nic nowego, to ja idę spać”. I wtedy czas leci tak, że zanim zdążysz powiedzieć „o matko”, to już jest grudzień.

Wiesio zawsze twierdzi, że rutyna jest dobra tylko do jednej rzeczy – żeby kot wiedział, kiedy dostaje jedzenie. Cała reszta życia powinna być choć trochę pomieszana, bo inaczej dni stają się jak złożone kartki z notesu: wszystkie takie same, tylko daty inne. A jak dni są identyczne, to naprawdę nie ma się co dziwić, dlaczego czas szybciej mija, bo mózg nie widzi różnicy między jednym a drugim — więc skleja je w całość jak naleśniki.


Hipoteza proporcji – czyli matematyka, której nikt nie lubi, ale działa

Naukowcy mówią, że rok dla dziecka to ogromny procent życia. Dla pięciolatka rok to 20% jego całej egzystencji. Dla czterdziestolatka – już tylko 2,5%. Im mniejsza część życia, tym krótsza się wydaje. Prościej się tego nie da wyjaśnić.

Czyli mówiąc po Wiesiowemu: jak masz pół tabliczki czekolady i zjesz kawałek – czujesz stratę. Jak masz cztery tabliczki, to nawet nie zauważysz, że czegoś ubyło.

I właśnie tak działa czas. Jak masz za sobą tylko kilka lat życia, każdy kolejny rok to gigantyczny kawał czasu. Ale kiedy żyjesz już kilka dekad, kolejny rok wydaje się drobną „kostką z czekolady”, która nawet nie robi wrażenia.

Człowiek myśli: „Eee, rok jak rok, zaraz będzie następny”. I zanim się obejrzysz, mijają trzy lata, a ty dalej chodzisz w tym samym dresie i zastanawiasz się, kiedy to wszystko przeleciało.

To jest właśnie to wkurzające uczucie, że czas przyspiesza: mózg traktuje każdy rok jak coraz mniejszą część całej układanki. A jak coś jest mniejsze, to szybciej znika z pola widzenia.


Co można z tym zrobić

Ja wam powiem tak: czasu nie zatrzymasz. Ale można go spowolnić. Mózg potrzebuje nowości, żeby traktować dzień jako „pełny”. Nie muszą to być wielkie rzeczy. Zmień drogę do sklepu. Zrób obiad, którego nigdy nie robiłeś. Przesadź kwiatek. Idź na spacer tam, gdzie jeszcze nie byłeś. Mózg od razu włączy tryb „nagrywanie”.

Drugi sposób to przerwać rutynę choćby małym głupstwem. Nowy kubek. Nowa herbata. Nowy serial. Nowy porządek na półce. Mózg kocha odmianę. Jak dostaje odmianę – czas zwalnia.

Trzeci sposób, chyba najmądrzejszy: zacząć zauważać więcej rzeczy. Serio. To jest darmowe, zdrowe i działa lepiej niż Red Bull. Jak uważniej przeżywasz dzień, to mózg zapisuje więcej. A zapisane = dłuższe.


Wniosek po Wiesiowemu

Ja wiem jedno: im więcej sobie wrzucisz do życia rzeczy nowych, tym wolniej czas zacznie ci uciekać. Nie zatrzymasz starości, nie zatrzymasz zegarka, ale możesz zrobić, że każdy dzień nie będzie wyglądał jak kopia z ksero. I wtedy nagle człowiek czuje, że żyje, a nie tylko przelatuje przez własne dni jak kura przez płot.

Dlatego jeśli ktoś pyta mnie, dlaczego czas szybciej mija, to odpowiadam: bo przestałeś żyć ciekawie. A jak zaczniesz znowu żyć ciekawie, to i czas się zlituje.


Źródło: National Geographic

Zobacz także: Dlaczego gołębie brudzą samochody? Wiesio prowadzi śledztwo z nieba


Miejscowy obserwator rzeczywistości, specjalista od refleksji między jednym a drugim łykiem herbaty. Niby prosty chłop, a jednak czasem trafi w sedno tak, że biskup by przyklasnął. Lubi ławki, ciszę i patrzenie, jak inni się spieszą.

Opublikuj komentarz