Tajemnica wioski, w której wszyscy zasnęli

Wioska w której wszyscy zasnęli – tajemnicze zjawisko w Kazachstanie 2015

Tajemnica wioski, w której wszyscy zasnęli

🖋️ Archiwum C – sprawy tak dziwne, że aż prawdziwe

W północnym Kazachstanie znajduje się miejsce, które przez lata budziło strach i zdumienie naukowców. To wioska w której wszyscy zasnęli — Kalachi. Niewielka osada położona w obwodzie akmolińskim stała się znana na całym świecie, gdy jej mieszkańcy zaczęli nagle zapadać w głęboki sen. Nie na godziny, ale na dni. Ludzie zasypiali w trakcie rozmów, w czasie pracy, a nawet podczas jazdy samochodem. Kiedy się budzili, nie pamiętali niczego.


Pierwsze przypadki i narastająca panika

Pierwsze przypadki tajemniczego snu odnotowano w marcu 2013 roku. W małej wiosce mieszkało wówczas około 600 osób. Początkowo nikt nie traktował sprawy poważnie — uznawano, że to efekt zmęczenia lub upału. Szybko jednak okazało się, że sytuacja wymyka się spod kontroli.

W ciągu kilku miesięcy kilkudziesięciu mieszkańców zapadło w sen, z którego nie można ich było obudzić. Niektórzy spali 2–3 dni, inni nawet tydzień. Kiedy wreszcie odzyskiwali przytomność, mieli halucynacje, tracili pamięć i czuli się, jakby byli pijani. Lekarze z pobliskiego miasta Esil byli bezradni.

Władze Kazachstanu wysłały do Kalachi lekarzy, toksykologów i specjalne jednostki wojskowe. Zaczęły się badania powietrza, gleby i wody. Przez cały ten czas ludzie bali się zasnąć – pili litry kawy, spali w grupach, a dzieciom zakazywano wychodzenia na zewnątrz bez opieki.


Wioska, w której wszyscy zasnęli — zagadka dla naukowców

Media szybko nadały Kalachi przydomek „sleepy hollow of Kazakhstan” – senny Kazachstan. Świat obiegły zdjęcia mieszkańców śpiących w szpitalach i szkołach. Wioska w której wszyscy zasnęli stała się tematem reportaży BBC, Reutera i National Geographic.

Naukowcy początkowo podejrzewali skażenie chemiczne lub promieniowanie. Kalachi leży zaledwie kilka kilometrów od dawnej kopalni uranu w Krasnogorsku, zamkniętej po upadku ZSRR. W powietrzu faktycznie wykryto śladowe ilości radonu, ale nie na tyle, by wywołać masową utratę przytomności. Inne hipotezy obejmowały zatrucie pleśnią, wirusową infekcję lub nieznany eksperyment wojskowy.

Jednak żadne z tych wyjaśnień nie pasowało do wszystkich przypadków. Objawy były zbyt nietypowe: senność, utrata równowagi, halucynacje, a czasem nawet katapleksja – czyli nagłe zwiotczenie mięśni. Przypadki pojawiały się falami – czasem przez miesiąc nikt nie zasypiał, a potem nagle kilkanaście osób jednocześnie.


Próby rozwiązania zagadki

Rząd Kazachstanu utworzył specjalną komisję do zbadania fenomenu. Pobierano próbki powietrza z domów i z kopalni, testowano gleby i studnie. Wprowadzono zakaz picia lokalnej wody. Mimo to przypadki snu powtarzały się.

Do 2015 roku choroba dotknęła ponad 150 osób. Dzieci zasypiały w ławkach, kierowcy na drogach, a lekarze nie mogli znaleźć żadnej wspólnej cechy poza miejscem zamieszkania. Wioska w której wszyscy zasnęli była dosłownie odcięta od świata — wprowadzono patrole wojskowe, by nikt nie zbliżał się bez zgody służb.

Niektórzy mieszkańcy opowiadali o dziwnym zapachu w powietrzu, przypominającym metal i spaleniznę. Inni wspominali, że przed każdym przypadkiem snu pojawiała się mgła lub dym. Plotki mówiły o „radioaktywnej chmurze” unoszącej się z kopalni.


Przełom po latach

Dopiero w połowie 2015 roku pojawiło się przełomowe odkrycie. Zespół naukowców z Narodowego Centrum Badań Radiacyjnych wykrył, że w kopalni Krasnogorsk nadal zachodzą reakcje chemiczne uwalniające tlenek węgla i węglowodory.

Zimą, gdy wiatr był słabszy, gazy te gromadziły się w dolinie, w której leżała wioska Kalachi. Mieszkańcy wdychali niewielkie ilości trucizny przez wiele dni, aż poziom tlenku węgla we krwi powodował niedotlenienie mózgu i utratę przytomności.

Eksperci uznali, że to najbardziej prawdopodobna przyczyna. Potwierdzały to wyniki badań krwi u części chorych. Wioska w której wszyscy zasnęli nie była więc miejscem klątwy ani tajnego eksperymentu, tylko ofiarą skażenia z przeszłości, po Związku Radzieckim.


Kalachi – wioska widmo

Po ujawnieniu przyczyn rząd Kazachstanu rozpoczął program przesiedleń. W ciągu kilku miesięcy większość mieszkańców Kalachi została przeniesiona do innych miast regionu. Państwo zapewniło im mieszkania i odszkodowania. Wioska niemal całkowicie opustoszała.

Ci, którzy zostali, twierdzili, że zjawisko już nie powraca. Kopalnię zasypano, a teren ogrodzono. Dziś w Kalachi mieszka zaledwie kilkanaście rodzin – w większości starszych ludzi, którzy nie chcieli opuszczać swoich domów.

Choć problem zniknął, wioska w której wszyscy zasnęli pozostaje symbolem tego, jak przeszłość potrafi upomnieć się o uwagę. Stare kopalnie, zapomniane instalacje i dawne eksperymenty wciąż mogą wpływać na życie zwykłych ludzi.


Echa tajemnicy

Do dziś niektórzy mieszkańcy opowiadają, że czasem czują dziwne zmęczenie lub że nocą pojawia się charakterystyczny zapach z tamtej kopalni. Naukowcy twierdzą, że to raczej autosugestia niż realne zagrożenie, ale legenda pozostała.

Wioska w której wszyscy zasnęli przyciąga dziś turystów i dziennikarzy – chcą zobaczyć miejsce, które przez kilka lat przypominało sen na jawie. Na ścianach opuszczonych domów wciąż wiszą kalendarze z 2014 roku, w szkolnych ławkach leżą zeszyty, a na niektórych podwórkach widać ślady po sprzęcie wojskowym.


Z Archiwum C

Sprawa Kalachi do dziś figuruje w raportach jako „incydent medyczny o nietypowym charakterze”. Naukowcy potwierdzili, że to jeden z nielicznych przypadków w historii, gdy całe społeczeństwo padło ofiarą tlenku węgla bez wybuchu, pożaru czy wojny.

I choć wyjaśnienie okazało się przyziemne, legenda pozostała. Bo jak mówią mieszkańcy pobliskiego Esil – „kiedy raz zaśniesz w Kalachi, nigdy nie masz pewności, czy się obudzisz”.


Źródło: The Guardian – The village that fell asleep (2015); The Guardian – Mystery of Kazakhstan sleeping sickness solved (2015); WIRED – The Mystery of the Kazakhstani Sleeping Sickness (2015)

Zobacz także: Trumna z Barbadosu – zagadka, której nie da się pogrzebać


Miejscowy obserwator rzeczywistości, specjalista od refleksji między jednym a drugim łykiem herbaty. Niby prosty chłop, a jednak czasem trafi w sedno tak, że biskup by przyklasnął. Lubi ławki, ciszę i patrzenie, jak inni się spieszą.

Opublikuj komentarz