Abby Choi – morderstwo, które wstrząsnęło Hongkongiem

Abby Choi – makabryczne morderstwo, które wstrząsnęło Hongkongiem

Abby Choi – morderstwo, które wstrząsnęło Hongkongiem

🖋️ Marcinek na tropie – kronika prawdziwych spraw kryminalnych

Jeszcze kilka dni przed śmiercią, Abby Choi pozowała do zdjęć w błyszczącej sukni Chanel. Miała 28 lat, dwójkę dzieci i karierę, o której marzyły setki młodych influencerek. Była rozpoznawalna w Azji, pojawiała się na okładkach modowych magazynów i bywała na paryskich wybiegach. Dla świata wyglądała jak kobieta sukcesu – piękna, utalentowana, zamożna. Dla rodziny swojego byłego męża – jak wróg.

Kiedy w lutym 2023 roku nagle zniknęła, policja początkowo zakładała, że to kolejne „zwykłe” zaginięcie. Ale już po trzech dniach sprawa nabrała wymiaru horroru. Funkcjonariusze znaleźli w wynajętym domu w Tai Po – na północy Hongkongu – ludzkie szczątki. W lodówce i na kuchennym blacie. Część ciała gotowała się w garnku z zupą.


Ślady prowadzą do rodziny

To, co odkryto na miejscu, przerosło wyobraźnię nawet doświadczonych śledczych. W domu znaleziono piłę, maszynkę do mięsa, noże, rękawice i maski. Policja szybko ustaliła, że dom został wynajęty zaledwie kilka dni wcześniej – na nazwisko byłego teścia Abby Choi. Wszystko wskazywało na to, że miejsce przygotowano specjalnie do pozbycia się ciała.

Zatrzymano cztery osoby: byłego męża Alexa Kwonga, jego ojca Kwonga Kau, matkę Jenny Li i brata Anthony’ego Kwonga. Wszyscy usłyszeli zarzuty morderstwa lub pomocy w zacieraniu śladów. Według policji to właśnie były teść – emerytowany funkcjonariusz – był mózgiem operacji. Znał procedury, wiedział, jak unikać śledztwa, i miał czas, żeby wszystko zaplanować.


Motyw: pieniądze i zdrada

Wersja śledczych jest prosta, choć przerażająca. Abby Choi od lat utrzymywała byłego męża i jego rodzinę. Pomagała im finansowo, kupowała mieszkania i samochody, a z tego małżeństwa miała dwoje dzieci. Gdy poznała nowego partnera, zaczęła stopniowo oddzielać sprawy finansowe – i wtedy zaczęły się problemy.

Policja ustaliła, że w dniu zaginięcia Abby Choi miała pojechać po dzieci, które były pod opieką rodziny byłego męża. Towarzyszyć jej miał były szwagier – Anthony Kwong. Kobieta wsiadła do jego samochodu w luksusowej dzielnicy Tai Tam, nie wiedząc, że to ostatni raz, kiedy ktoś widzi ją żywą.

Śledczy później ustalili, że trasa, którą jechał Anthony, różniła się od tej, którą miał pokonać. Samochód zatrzymał się w okolicy przemysłowej Tai Po, kilkanaście kilometrów dalej, gdzie kilka dni wcześniej jego ojciec wynajął niewielki dom. Według policji to tam rozegrała się zbrodnia – wszystko było wcześniej przygotowane: taśmy, noże, piła, plastikowe worki i maski przeciwpyłowe.

Funkcjonariusze znaleźli w aucie ślady krwi, a monitoring z okolicznych ulic potwierdził, że Abby nigdy nie wróciła do centrum miasta. Jej telefon przestał działać godzinę po tym, jak wsiadła do samochodu. W domu, który wynajęto kilka dni przed jej zaginięciem, śledczy odkryli makabryczną scenę – szczątki kobiety, fragmenty jej ubrań, a w lodówce i garnkach – części ciała.

Według raportu „The Straits Times”, rodzina Kwongów działała w pełnym porozumieniu. Ojciec miał nadzorować plan, brat – zwabić ofiarę, matka – pomóc w sprzątaniu po wszystkim. Zbrodnia została przeprowadzona z chłodną precyzją, jakby każdy z nich znał swoje zadanie. Policjanci przyznali, że dom przypominał „tymczasowy rzeźnicki zakład”.


Zbrodnia jak z filmowego thrillera

To morderstwo wstrząsnęło nawet przyzwyczajonym do sensacji Hongkongiem. Abby Choi była osobą z pierwszych stron gazet – nie anonimową ofi arą, lecz ikoną świata mody i celebrytów. Gdy media podały, że jej szczątki znaleziono w lodówce, ludzie dosłownie zamarli. Wielu mówiło, że to „zbrodnia nie dla pieniędzy, lecz dla kontroli”.

Policja zabezpieczyła setki dowodów – od nagrania z monitoringu po ślady krwi na narzędziach. Część ciała Abby Choi nigdy nie została odnaleziona. Śledczy mówią, że mordercy działali z zimną krwią i planowali każdy szczegół.

W połowie procesu pojawiły się też nowe informacje: według South China Morning Post, rodzina Kwongów śledziła kobietę już tydzień wcześniej. Wiedzieli, dokąd chodzi i z kim się spotyka. Wszystko po to, by zrobić to „w odpowiednim momencie”.


Reakcje i echo na świecie

Po ujawnieniu szczegółów zbrodni na Abby Choi w Hongkongu rozpętała się fala debat o bezpieczeństwie kobiet i o tym, jak łatwo ofiary przemocy domowej mogą stać się niewidzialne. W wielu miastach Azji organizowano czuwania z jej zdjęciem – jako symbolem kobiety, która „miała wszystko, a została pozbawiona wszystkiego”.

Jej śmierć porównywano do głośnych spraw Jennifer Pan czy An Qi – kobiet, które padły ofiarą rodzinnych konfliktów o pieniądze. W internecie #JusticeForAbbyChoi stał się jednym z najczęściej używanych hasztagów w regionie.

Dziennik „People” opisał sprawę jako „połączenie luksusu i makabry”, a władze Hongkongu przyznały, że zbrodnia ujawniła luki w systemie ochrony osób nękanych psychicznie lub finansowo.


Proces i kary

W 2025 roku proces czwórki oskarżonych wciąż trwa. Sąd wysłuchał dziesiątek świadków i biegłych. Były mąż Abby Choi nie przyznaje się do win y, choć śledczy mówią, że jego odciski palców znaleziono na narzędziach w „domu zbrodni”. Z kolei jego ojciec milczy, a matka próbuje zrzucić winę na pozostałych.

Adwokaci twierdzą, że były teść mógł „działać pod wpływem silnych emocji”. Prokuratorzy mówią jednak o planowaniu, zimnej logice i próbie zacierania śladów z pełną premedytacją. W Hongkongu za taką zbrodnię grozi dożywotnie więzienie.

W październiku 2025 roku – po ponad dwuletnim śledztwie – sąd uznał, że dowody są wystarczające do wydania wyroku głównego jeszcze w tym roku. Rodzina ofiary nadal czeka na sprawiedliwość.


Za kulisy błysku

Historia Abby Choi to przypomnienie, że za uśmiechem z Instagrama może kryć się koszmar. Że piękne domy i luksusowe samochody nie chronią przed ludzką zawiścią. Że czasem najgroźniejsi są ci, którzy siedzą przy tym samym rodzinnym stole.

Jak napisał „Straits Times”: „Abby Choi zginęła nie za pieniądze, lecz za odwagę odzyskać swoje życie”. I właśnie dlatego ta sprawa tak porusza. Bo pokazuje, że zło czasem czai się nie w ciemnych uliczkach, ale w domach z widokiem na morze.


Źródło:People.comZobacz także: Ed Gein – potwór z Wisconsin, który zainspirował Psychozę

Miejscowy obserwator rzeczywistości, specjalista od refleksji między jednym a drugim łykiem herbaty. Niby prosty chłop, a jednak czasem trafi w sedno tak, że biskup by przyklasnął. Lubi ławki, ciszę i patrzenie, jak inni się spieszą.

Opublikuj komentarz