🖋️ od redakcji Ciemnogrodu
Kiedyś mówiło się, że media publiczne mają być dla wszystkich. Ale jak pokazują ujawnione dokumenty, wygląda na to, że TVP wspierała Trzaskowskiego przez całą kampanię, i to w sposób, który trudno uznać za przypadek. Według ustaleń portalu Niezalezna.pl, Telewizja Polska w likwidacji podpisała umowę z komitetem wyborczym Rafała Trzaskowskiego, umożliwiającą wykorzystywanie materiałów telewizyjnych z jego spotkań i konwencji wyborczych.
Stawka? Zaledwie dwa tysiące złotych netto plus VAT za każde wydarzenie. Dla przeciętnego wyborcy może to brzmieć jak uczciwa kwota, ale dla kogoś, kto wie, ile kosztuje przygotowanie i transmisja wydarzenia na żywo – to cena wręcz symboliczna. W praktyce oznaczało to, że sztab Trzaskowskiego mógł korzystać z zasobów publicznej telewizji jak z własnej agencji produkcyjnej.
W umowie, jak donosi Niezalezna.pl, znalazły się zapisy pozwalające komitetowi wyborczemu na wykorzystanie materiałów w mediach społecznościowych i reklamie internetowej. Krótko mówiąc – TVP wspierała Trzaskowskiego, dostarczając mu profesjonalnych ujęć, dźwięku i całej oprawy, którą zwykle trzeba opłacić z funduszy kampanijnych.
Równość kandydatów – tylko na papierze
Kampania wyborcza to nie tylko przemowy i spoty, to też ogromne pieniądze. Każdy komitet ma swoje limity wydatków i musi rozliczać się co do złotówki. Jeśli więc telewizja publiczna oferuje jednemu z kandydatów preferencyjne warunki, to pytanie o równość szans staje się czymś więcej niż teoretyczną dyskusją.
Eksperci, cytowani przez różne media, nie mają wątpliwości: taka umowa budzi poważne zastrzeżenia. Bo jak wytłumaczyć, że państwowa telewizja – finansowana z abonamentu i podatków wszystkich Polaków – obsługuje kampanię jednego polityka? W dodatku polityka, który z antenny tej samej telewizji jeszcze niedawno mówił o „konieczności jej zreformowania”.
Niektórzy komentatorzy wskazują, że to nie pierwszy raz, gdy TVP wspierała Trzaskowskiego. W ostatnich miesiącach pojawiały się relacje, że materiały o jego spotkaniach wyborczych pojawiały się w ramówce częściej niż relacje z działań innych kandydatów. Jeśli to prawda – mówimy już nie o incydencie, ale o całej strategii medialnej.
Debata w Końskich – polityczna scenografia
Kolejnym punktem zapalnym była głośna debata w Końskich. Oficjalnie miała być miejscem spotkania wszystkich kandydatów, ale w praktyce wyglądało to jak dobrze zaplanowane widowisko pod jednego uczestnika. Pozostałych zaproszono niemal w ostatniej chwili, co wywołało zrozumiałe oburzenie.
Mieszkańcy miasteczka, którzy przyszli zobaczyć debatę na żywo, mówili, że scena i oprawa przypominały bardziej konwencję wyborczą niż neutralne starcie poglądów. Nawet telewizyjna realizacja wyglądała jak gotowy materiał promocyjny. A przecież tego samego dnia TVP wspierała Trzaskowskiego, transmitując wydarzenie w całości w godzinach największej oglądalności.
Trudno się dziwić, że pozostali kandydaci czuli się potraktowani jak statyści.
Wątki finansowe i zawiadomienie do prokuratury
To jednak nie koniec kontrowersji. W maju 2025 roku posłowie PiS złożyli do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu nielegalnego finansowania kampanii Trzaskowskiego. W zawiadomieniu wskazano m.in. działalność fundacji Akcja Demokracja, która miała finansować reklamy i działania promocyjne w mediach społecznościowych poza strukturą komitetu wyborczego.
Państwowa Komisja Wyborcza zwróciła się do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego o sprawdzenie, czy środki wykorzystywane w kampanii nie pochodziły z zagranicy. W sprawę włączył się też NASK, który odnalazł reklamy internetowe powiązane z kontami zagranicznych podmiotów.
Choć śledztwo nadal trwa, sam fakt jego wszczęcia pokazuje, że wątpliwości jest zbyt wiele, by je zignorować. Jeśli potwierdzi się, że część działań finansowano spoza Polski lub z pieniędzy fundacji nieuprawnionej do udziału w kampanii, może to być precedens o ogromnym znaczeniu.
Bo jak inaczej to nazwać, jeśli nie „zewnętrznym wsparciem politycznym”?
Media, polityka i stara znajomość
Od lat mówi się, że media i polityka w Polsce są zbyt blisko siebie. Ale przypadek, w którym TVP wspierała Trzaskowskiego, jest wyjątkowo jaskrawy. Widzowie płacący abonament mają prawo oczekiwać, że ich pieniądze nie będą pośrednio wykorzystywane do promocji konkretnego kandydata.
To już nie tylko kwestia polityki – to sprawa zasad. Telewizja publiczna ma informować, nie kampaniować. A kiedy w ramówce pojawiają się materiały jednoznacznie korzystne dla jednego z uczestników wyścigu wyborczego, trudno mówić o obiektywizmie.
Warto dodać, że jeszcze kilka miesięcy temu Trzaskowski otwarcie zapowiadał „konieczność rozliczenia dawnych władz TVP”. Dziś okazuje się, że ta sama instytucja, w likwidacji, podpisuje z nim korzystne umowy i realizuje transmisje jego wydarzeń. Historia lubi ironię.
Gdzie kończy się kampania, a zaczyna propaganda
Zamieszanie wokół umów, debat i reklam to nie tylko spór polityczny. To pytanie o granice uczciwości w polskim życiu publicznym. Jeżeli telewizja państwowa angażuje się w kampanię, nawet nieformalnie, to kto jeszcze powinien być bezstronny?
TVP wspierała Trzaskowskiego – tak wynika z dokumentów. Jeśli jednak państwowe media mogą w praktyce współpracować z komitetem wyborczym, to trudno się dziwić, że zaufanie obywateli do instytucji maleje.
Zaufanie to kapitał, którego nie da się kupić za dwa tysiące złotych od transmisji.
Od redakcji
Nie jesteśmy od osądzania, ale od pytania. A pytania w tej sprawie same cisną się na usta. Dlaczego publiczna telewizja podpisuje umowy z jednym komitetem wyborczym? Kto zatwierdził taką decyzję? Czy ktoś jeszcze w Polsce wierzy, że kampania wyborcza to gra fair play?
Jeśli TVP wspierała Trzaskowskiego, a inne sztaby nie miały dostępu do podobnych warunków, to mówimy o sytuacji, która podważa równość wyborów.
Demokracja nie kończy się na wrzuceniu kartki do urny. Zaczyna się dużo wcześniej – tam, gdzie obywatel dostaje rzetelną informację, a nie telewizyjny spot przebrany za newsa.
źródło: TVP w likwidacji wspierała Rafała Trzaskowskiego przez całą kampanięZobacz także: Konwencja PiS w Katowicach: start programowej ofensywy i rozmowa o przyszłości Polski
Materiał zawiera elementy satyry i komentarza publicystyczno-artystycznego. Niektóre wypowiedzi i opisy mają charakter interpretacyjny. Celem publikacji jest humorystyczne przedstawienie wydarzeń.

















Opublikuj komentarz